Mateusz Wolski

Pod koniec 2014 roku, wybierając między tańcem a boksem, trafiłem na kurs Lindy Hopa. Praktycznie od momentu poznania kroku podstawowego ciężko było ściągnąć mnie z potańcówkowych parkietów. Jeśli swingowych imprez było mi mało tańczyłem w altanie (Nadzia:*), nad Wisłą czy robiłem aerialse w parku 🙂. Szybko odpowiednim miejscem do ćwiczenia kroków stały się także tramwaje, przystanki autobusowe, kolejka do kasy w Biedrze i każdy inny kawałek równej nawierzchni.
Jako, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, po drodze “zwiedziłem” wszystkie krakowskie szkoły swinga, dziesiątki festiwali swingowych w Polsce i za granicą, gdzie czerpałem wiedzę i inspiracje od wspaniałych (zarówno lokalnych, jak i międzynarodowych) tancerzy i instruktorów. Zdarzało mi się również brać udział w konkursach (z kilkoma sukcesami:)).
Początkowo (tak ze 3 lata hehe) mój taniec opierał się głównie na dobrej zabawie, wygłupach i komunikacji w parze. Wielogodzinne tańczenie przychodziło mi z łatwością, bo bardzo lubię muzykę swingową. Do czerpania frajdy ze szlifowania techniki musiałem dojrzeć (byli tacy, co mnie trochę “zmusili” – dzięki Ślęczki!), a już od jakiegoś czasu zwyczajnie to lubię! W związku z tym już od lat uzupełniam swoje techniczne braki na zajęciach z akrobatyki, techniki jazzowej, tańca współczesnego, a nawet klasyki 🙂.
Bardzo lubię dzielić się tym czego się nauczyłem i zarażać swoją taneczną pasją. Po wszystkich tych doświadczeniach wciąż uważam, że w tańcu najważniejsza jest dobra zabawa i komunikacja (z muzyką, partnerem, publicznością no i z samym sobą ;-)).[ENG]
At the end of 2014, choosing between dancing and boxing, I came across Linda Hop’s course. Practically from the moment I learned the basic step, it was difficult to get me off the dance floor. If there weren’t enough swing parties, I danced in the gazebo (Nadzia:*), by the Vistula River or did aerials in the park 🙂. Trams, bus stops, the queue at the checkout in Biedronka and any other piece of flat surface quickly became the right place to practise my steps.
As appetite grows with eating, along the way I ‘visited’ all the swing schools in Krakow, dozens of swing festivals in Poland and abroad, where I gained knowledge and inspiration from wonderful (both local and international) dancers and instructors. I also took part in competitions (with some success :)).
Initially (for about three years, hehe), my dancing was mainly based on having fun, fooling around and communicating with my partner. Dancing for hours came easily to me because I really like swing music. I had to mature to enjoy honing my technique (there were those who ‘forced’ me a little – thanks, Ślęczki!), but for some time now, I’ve simply enjoyed it! Therefore, for years now, I have been filling in my technical gaps in classes in acrobatics, jazz technique, contemporary dance, and even classical dance 🙂.
I really enjoy sharing what I have learned and infecting others with my passion for dance. After all these experiences, I still believe that the most important thing in dance is having fun and communicating (with the music, your partner, the audience and, of course, yourself ;-)).
